sobota, 27 lutego 2010

Łagiewnicka



Witaj

Załączone w mailu zdjęcie zrobiłem na ulicy Łagiewnickiej zaraz za mostem kolejowym jadąc w kierunku Łagiewnik. Być może nie znam się na znakach, ale sytuacja na zdjęciu wydaje mi się nieco dziwna.



Kilkadziesiąt metrów wcześniej, przed mostem umieszczony jest znak - droga dla rowerów. Znak widoczny na pierwszym planie zdjęcia oznacza koniec drogi rowerowej oraz drogi dla pieszych, której teoretycznie w tym miejscu nie ma - biegnie po drugiej stronie jezdni. Najdziwniejsze jednak jest to, że kilkanaście metrów dalej ustawiono kolejny znak, mówiący o początku drogi rowerowej. Czemu, na nowo wybudowanej drodze rowerowej istnieje przerwa w jej ciągłości i to przerwa nie spowodowana jej faktycznym brakiem, a ustawieniem znaku?

Pozdrawiam

Piotr

czwartek, 21 stycznia 2010

niedziela, 8 listopada 2009

Michał - ul Krzemieniecka - budowa nowej ścieżki rowerowej z... kostki

Witam

W ostatnich dniach zauważyłem budowę ścieżki rowerowej (wraz z ciągiem pieszym) po zachodniej stronie ul. Krzemienieckiej pomiędzy Retkińską a Konstantynowską, wzdłuż ogrodzenia Ogrodu Botanicznego. Kłopot w tym że jest ona budowana, jakże by inaczej, ze słynnej kostki zamiast asfaltu, mimo że około rok temu Urząd Miasta obiecywał że kostka będzie kładziona tylko tam gdzie występuje pod ziemią dużo instalacji a więc istnieje większe prawdopodobieństwo częstego zrywania nawierzchni (nomen omen trochę naciągana argumentacja, skoro np. ulic nikt nie buduje z płyt czy kostki). Początkowo miałem nadzieję że kostka zostanie położona tylko w miejsce starych płyt chodnikowych, które do tej pory w okolicach najwyższego punktu ww. odcinka przechodziły w stary będący jednak w dobrym stanie asfalt, który po namalowaniu poziomych oznaczeń nadawałby się idealnie do pełnienia nowej roli. Niestety dzisiaj zauważyłem ze zdarty jest też już spory odcinek asfaltu, a obok juz czeka na ułożenie kostka. O ile mi wiadomo asfalt w tym miejscu leżał dobre 30 lat i jechało się po nim bez większych przeszkód, natomiast nietrudno sobie wyobrazić jak będzie wyglądać jazda po tej kostce po kilku latach (zwłaszcza że zimą ten odcinek jest odśnieżany pługiem). Poza tym jaki jest finansowy sens zrywania dobrej nawierzchni i kładzenia w tym miejsu nowej o wiele mniej wytrzymałej, podczas gdy np. po drugiej stronie ul. Krzemienieckiej stan chodnika woła o pomstę do nieba i zmiana nawierzchni po tamtej stronie byłaby o wiele bardziej pożądana. Moim zdaniem to całkowite wyrzucanie pieniędzy w błoto. które można było przeznaczyć chociażby na zastąpienie nierównej nawierzchni ścieżki rowerowej na al. Piłsudskiego w okolicach ul. Puszkina (utworzonej jakiś czas temu przez namalowanie oznaczeń na nierównym chodniku).

Pozdrawiam
Michał

wtorek, 2 czerwca 2009

pc-et - Wasza działalność

Z powodu braku pomysłów na wycieczkę rowerową postanowiłem poszukać takowej w Googlach i tak przez przypadek trafiłem na temat rozwijania ścieżek rowerowych w Łodzi. Po przeczytaniu paru artykułów postanowiłem obejrzeć waszą stronę. Trzeba przyznać, że "odwalacie" kawał dobrej roboty. Postaram się zrobić zdjęcia "co ciekawszym" pomysłom naszych władz. Chciałem jednak zwrócić uwagę na dział który nazwaliście bodajże dobre przykłady. Przykłady są istotnie dobre, lecz niestety niekoniecznie na ten kraj i to miasto. Umieszczenie tabliczek informacyjnych najprawdopodobniej bardzo szybko okazało by się marnotrawstwem pieniędzy z prostego powodu - Wandalizm. Większość tabliczek w przeciągu tygodnia od ich ustawienia byłaby już w ten czy inny sposób zniszczona. Pasy i inne oznaczenia na drogach rowerowe, co prawda zwiększające porządek i bezpieczeństwo kosztują, co zmniejsza i tak zbyt mały budżet miasta. Co do stojaków... Złodzieje to jednak duży czynnik zmniejszający stosowanie stojaków. Poza tym powinna to być raczej inwestycja prywatna, czyli jest to już kwestia np. prośby uczniów do dyrekcji szkoły o udostępnienie miejsca do przechowania rowerów lub też zakupienie stojaków. Jeśli chodzi o transport rowerów za pomocą mpk... Rowery są po to żeby na nich jeździć, nie mówię, że to zły pomysł, ale samo mpk także boryka się z wystarczającą liczbą problemów. Co do policjantów na rowerach pomysł genialny, a najbardziej prawdopodobną odpowiedź - rowery wymagają pracy fizycznej, co znacznie utrudniło by im pracę należy nazwać lenistwem dodając, że skoro policja ma mieć siłę łapać przestępców przydało by im się zwiększenie formy ;)Jest jeszcze kwestia dróg rowerowych na obrzeżach. Oczywiście władzom mniej się ten pomysł spodoba ponieważ nie ograniczy to korków, ale miejsca, w których wystarczy postawić parę znaków żeby otrzymać prowizoryczną drogę rowerową po dodaniu argumentu, że trasy na obrzeżach zwiększą ilość osób jeżdżącą na rowerze w celach relaksacyjnych, czego następstwem mogą być cele komunikacyjne powinno ich przekonać. Myślę że nawet złej jakości droga rowerowa jest lepsza od braku takowej więc myślę że jest to godne zauważenia.Z pewnością od dzisiaj jeżdżąc po Łodzi będę patrzył na miasto pod tym kątem i starał się wymyślić nowe rozwiązania.

Z poważaniem
Paweł C.

niedziela, 12 kwietnia 2009

Piotr - Re: Opinia na temat Lodzkich drog rowerowych - 12 kwietnia 2009 20:10

Oczywiscie nie mam nic przeciwko temu bys umiescil moj list i zdjecia na Twojej stronie. Postaram sie jakos przy okazji porobic zdjecia kilku innym ciekawym rozwiazaniom jakie tu mozna spotkac na drodze rowerowej.
Moze uda mi sie nakrecic filmik pokazujacy jak w praktyce wyglada jazda rowerowa po angielskich ulicach no i jak wspamialym rozwiazaniem sa te pola dla rowerow na skrzyzowaniach. Ale to jakos po swietach, gdy znow mnostwo ludzi rano bedzie jechac do pracy. Poki co zycze wytrwalosci i jak najwiecej sukcesow w przekonywaniu urzednikow do wdrazania sprawdzonych jak i tych rewolucyjnych pomyslow na drogi rowerowe, bo jak
pokazuje przyklad Anglii odwazne, niekonwencjonalne podejscie do problemu czesto jest duzo lepsze niz zachowawcze rozwiazania, zawsze bedace polsrodkiem.

Chcialbym by kiedys w Lodzi byly sciezki rowerowe, ktorych zazdroscilyby nam inne Polskie miasta. Sciezki zarowno te bedace oddzielnymi ciagami - jak dla mnie rekreacyjne - jak i te bedace integralna czescia jezdni, przeznaczone dla ludzi dla ktorych liczy sie czas podrozy, dla ludzi podazajacych do pracy, szkoly, na zakupy, impreze czy po prostu przed siebie. I tego zycze i Lodzi i Wam jako organizacji tak upierdliwie wytrwale edukujacej urzednikow.

Pozdrawiam

Piotr

Piotr - sprostowanie

witam

dodam jeszcze ze wiekszosc drog widocznych na przeslanych przeze mnie zdjeciach, podobnie jak w Lodzi budowala SKANSKA. W lodzi firma ta ma niesamowity problem z polozeniem kraweznika nie wyzej niz powierzchnia jezdni, natomiast w Londynie jak widac problem ten firmie nie jest znany. Byc moze to kwestia roznych standardow, roznego traktowania
inwestorow w roznych krajach i roznego zapachu pieniedzy - chociaz zawsze myslalem ze wszystrie pachna tak samo..

ps Raz jeszcze namawiam do zastanowienia sie nad sensem budowy drog rowerowych poza pasem jezdni. Bydowa, czy wyznaczenie sciezek rowerowych wzdloz jezdni jest najtanszym i najlepszym sposobem budowy drog rowerowych m.in przez to ze nie pojawiaja sie wowczas tak liczne problemy techniczno - konstrukcyjne jak przy wytyczaniu ich jako oddzielne ciagi komunikacyjne i to w dodatku biegnace w bezposrednim sasiedztwie chodnikow. Poza tym nie istnieje problem nadmiernej predkosci zagrazajacej pieszym, czy tez beaku odpowiedniej ilosci
przejazdow rowerowych itp.

Do tej pory mialem jedynie doswiadczenie z Holenderskimi sciezkami rowerowymi i chyba dlatego uwazalem je za wrecz doskonale. Teraz musze jednak zweryfikowac moje stanowisko. Pomimo licznych dziur w asfalcie nigdy w zyciu nie jezdzilo mi sie tak wygodnie rowerem po miescie jak w Londynie. Za pomoca roweru moge dostac sie wszedzie, a wystawienie reki
sygnalizyjacej zamiar skretu czy zmiany pasa ruchu sprawia iz wszystkie jadace z tylu samochody zatrzymuja sie. Choc czasami ktoremus kierowcy puszcza nerwy i trabi, ale to jego problem ze sie spieszy..

ps2 wybacz za brak polskich liter ale moja klawiatura ich nie obsluguje..

Piotr





odpowiedź:

Witam,
pamietam Cię oczywiście:)
Dzięki za e-maile- bardzo pouczające.
Jako ciekawostke: jesteśmy w trakcie czekania na podpis prezydenta Wojcieszka pod Normami Rowerowymi dla Łodzi- dzisiaj dostałem informacje, ze w następnym tygodniu ma odbyć się spotkanie- mam nadzieję, że w końcu zostanie uchwalone jak nasze drogi mają wygladac i z czego mają być zrobione, etc.

Pozdrawiam
mariusz wasilewski

p.s.
jesli nie bdziesz miał nic przeciwko, opublikuje tekst i fotki jakie podesłałeś- może otworzy to oczy jakiemuś urzędnikowi.

sobota, 11 kwietnia 2009

Piotr - Opinia na temat Lodzkich drog rowerowych

Witam

Prawdopodobnie nie będziesz mnie kojarzył, ale tak na wszelki wypadek dla przypomnienia wspomnę, iż poznaliśmy się na pierwszym spotkaniu jakie odbyło się w ZdiT-ie w zeszłym roku (jakoś w połowie), zorganizowanym przez Pana Kazmierczaka. Później, z rożnych przyczyn, nie miałem niestety czasu aby się na nich pojawiać, poza tym przez jakiś czas nie było mnie w Lodzi. Niemniej jednak jakiś miesiąc temu miałem możliwość przyjechania tu ponownie. Jedna z pierwszych rzeczy jakie zrobiłem było udanie się na nowo wybudowany fragment ścieżki rowerowej biegnącej w stronę Lasu Łagiewnickiego wzdłuż ul Łagiewnickiej.
Z tego co pamiętam na spotkaniu w ZDiTie wielokrotnie podkreślane było iż tak jak na Łagiewnickiej budować ścieżek rowerowych nie tylko nie wypada ale i nie można, gdyż stanowią poważną przeszkodę do tego by ludzie po nich poruszali się rowerami. Niestety nowa część ścieżki rowerowej została wybudowana w ten sam trudny do zaakceptowania sposób.
Krotko mówiąc: górka – krawężnik – dołek (podjazd na posesje) krawężnik – górka itd. Nawierzchnia ścieżki rowerowej podporządkowana została podjazdom na poszczególne posesje. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie te górki miedzy podjazdami (podjazdy zostały prawdopodobnie wykonane w pierwszej kolejności gdyż ludzie musieli mieć możliwość
wjeżdżania i wyjeżdżania ze swoich posesji). Czyżby firma budująca ścieżkę miała za dużo piasku a może to kwestia fantazji i chęci urozmaicenia rowerzystom jazdy? A może to wina projektantów? Jakby nie było gratuluje wyrzucenia kolejnych pieniędzy w błoto, a raczej na
ścieżkę po której mało kto będzie jeździł. Wniosek nasuwa się jednak sam nie wiele się chyba zmieniło w jakości oddawanych do użytku dróg rowerowych w Lodzi na przestrzeni ostatniego roku.

Na którymś z forów wyczytałem iż razem ze ZDiTem pracujecie nad czymś co nazwać by można było koncepcja budowy dróg rowerowych w Lodzi. Jeśli można to dorzucę kilka groszy od siebie. Według mnie łódzkim ścieżką rowerowym zarzucić można:

a) zbyt skomplikowany przebieg (często na odcinku kilkuset metrów ścieżka kilka razy przechodzi z lewej na prawa stronę jezdni, co oznacza iż rowerzyści bezsensownie trącą czas na czekaniu na zielone światło na przejazdach rowerowych, a przecież drogi rowerowe na całym świecie są alternatywnym sposobem podróżowania po mieście m.in. dlatego ze rowerem
można się znacznie szybciej przemieścić z jednego punktu do drugiego niż samochodem czy komunikacja miejska)


b) brak zjazdów oraz wjazdów – co oznacza ze istnieje ryzyko dostania kilkuset zlotowego mandatu za przejechanie rowerem po pasach na przejściu dla pieszych tylko dlatego iż jakiś geniusz nie wpadł na to ze droga rowerowa to nie autostrada wiec powinno być jak najwięcej wjazdów oraz zjazdów by jak najwięcej osób mogło swobodnie i wygodnie korzystać ze ścieżek. Niestety drogi rowerowe w Lodzi to najmniej istotny element, o którym urzędnicy myślą tylko wtedy, gdy ktoś się zacznie wystarczająco upierdliwie o nie dopominać, co widać na przykładzie Regionalnego Tramwaju.. Porobiono nowe przejścia dla pieszych ale zapomniano o zaprojektowaniu przejazdów rowerowych przez co osoby mieszkające po wschodniej stronie Zgierskiej nie mogą ‘nie z siadając’ z roweru wjechać na drogę rowerowa biegnącą po zachodniej stronie Zgierskiej)


c) krawężniki na przejazdach rowerowych oraz przy podjazdach na posesje są niebezpieczne oraz spowalniają jazdę rowerem.


d) Sygnalizacja – włączniki do uruchamiania zielonego światła często niepotrzebnie montowane są na mało istotnych skrzyżowaniach. Zła synchronizacja świateł widoczna jest m.in. na przejazdach przez drogi dwu jezdniowe, gdzie trzeba dwukrotnie się zatrzymać by włączyć zielone światło, co wydłuża czas jazdy i zwyczajnie irytuje. Irytujące jest również to ze zielone światło dla rowerów nie zapala się samoczynnie, gdy na drodze równoległej do ścieżki rowerowej samochody maja zielone światło. Oznacza to iż włącznik zielonego światła nie wymusza szybszego włączenia się zielonego światła dla pieszych czy rowerzystów a jest jedynie dodatkowa czynnością która należy wykonać by przejść na droga stronę jezdni.


e) Wytyczanie dróg rowerowych po niewłaściwej stronie chodnika przez co traktowane są przez pieszych jak chodniki..


f) Drogi rowerowe powinny być integralna częścią dróg, zwłaszcza w takich miastach jak Łódź gdzie często nie ma możliwości poprowadzenia ścieżek rowerowych oddzielnym ciągiem przez co łódzkie drogi rowerowe nie maja ciągłości np. skrzyżowanie Zachodniej i Limanowskiego, gdzie na przeszkodzie stoi bardzo wąski chodnik i kamienica.. Oddzielnymi ciągami
prowadzone powinny być wyłącznie rekreacyjne ścieżki po których poruszać mogłyby się w sposób bezpieczny cale rodziny zwłaszcza małe dzieci.
Ścieżki takie powinny łączyć największe łódzkie parki i kompleksy leśne oraz takie miejsca jak Manufaktura czy Piotrkowska z Pl. Wolności po z rewitalizowaniu. Ścieżki takie mogłyby wielokrotnie przechodzić z lewej na prawa stronę jezdni, gdyż dla osób poruszających się po nich najważniejsze byłoby bezpieczeństwo a nie czas podróży.


W załączniku znajduje się kilka zdjęć z Londynu.

Zdjęcia poniżej





Tu ścieżki rowerowe są wszędzie.. wszędzie tam, gdzie jest jezdnia, a zatem długość dróg
przeznaczonych dla rowerzystów wynosi pewnie ponad tysiąc a nie 40 i to kwestionowanych kilometrów jak to jest w Lodzi. Po za tym rowery jak widać na zdjęciach maja pierwszeństwo w ustawianiu się na skrzyżowaniach. Samochody musza czekać aż rusza wszyscy rowerzyści.
Proste i skuteczne rozwiązanie. Oczywiście zdarzają się wypadki (sam miałem tydzień temu) tak samo jak na odizolowanych od jezdni drogach rowerowych (nie raz przeleciałem przez kierownice jeżdżąc po Lodzi, gdy kierowca włączający się do ruchu zapomniał spojrzeć w prawo..). Czasami nawet w Londynie jakiś jeleń wjedzie samochodem na ścieżkę rowerowa, ale
do walki i edukowania takich ludzi są wulgarne gesty i słowa, no chyba ze kierowca sam poczuwa się do winy i szybko naprawia swój błąd. Jeśli łódzcy urzędnicy nie odważą się na ambitne, radykalnie zmieniające sposób podróżowania rowerami po mieście rozwiązania, zawsze będziemy skazani na półśrodki czyli zwykłą szarzyznę, a rowery nigdy nie staną
się w lodzi alternatywnym środkiem komunikacji, alternatywnym i masowym.

Zachęcam tez do pooglądania sobie dróg w Londynu na stronie http://maps.google.co.uk/

Wystarczy z maksymalizować mapę a ukarze się zdjęcie oraz strzałki wzdłuż których można przechodzić w sposób płynny do następnego zdjęcia. Nie wszystkie drogi na tej stronie są
przedstawione na zdjęciach, na pewno m.in. okolice Clapham Park Rd.
Wszystkie można natomiast obejrzeć na

http://earth.google.co.uk/

no ale tu potrzebna jest instalacja programu.


Pozdrawiam i życzę powodzenia w edukowaniu urzędników ZdiTu!!
Piotr

środa, 11 lutego 2009

Stepie - uwagi nt. ścieżek rowerowych w Łodzi

Jestem stałym użytkownikiem łódzkich ścieżek rowerowych, a najczęściej poruszam się wzdłuż Alei Włókniarzy i Alei Jana Pawła II, dlatego chcę dorzucić kilka swoich spostrzeżeń i uwag.


1. wzdłuż wielu ścieżek posadzone zostały krzewy (np. Al. Włókniarzy przy osiedlu Kopernika, Al. Mickiewicza przy Parku Poniatowskiego, Pabianicka na odcinku, gdzie ścieżka jest oddzielona od chodnika itp.) nikt nie dba o odpowiednie przycinanie ich, gałęzie wchodzą daleko na ścieżkę, co zagraża bezpieczeństwu rowerzystów i pieszych, gdyż rowerzyści skręcają tam gwałtownie na chodnik. Sam, kiedyś mocno tym zbulwersowany, pojechałem z sekatorem i oczyściłem przejazd wzdłuż Parku Poniatowskiego.


2. Władze Łodzi z Panem Prezydentem (podobno przyjacielem rowerzystów) na czele, szczyciły się wybudowaniem lub wyznaczeniem wielu km ścieżek rowerowych, w tym m.in. bezpiecznego dojazdu do Parku Piłsudskiego na Zdrowiu. Niestety ten dojazd jest tylko od strony Karolewa, natomiast aż się prosi o wyznaczenie, niewielkim nakładem finansowym, wzdłuż ul. Konstantynowskiej. Przejazd przy skrzyżowaniu Włókniarzy/Legionów – Konstantynowska ma sygnalizację świetlną dla rowerów, chodnik pomiędzy Włókniarzy, a Unii Lubelskiej jest porównywalnej szerokości jak ten wzdłuż Bandurskiego przy Dworcu Kaliskim, brakuje tylko dodatkowego sygnalizatora przy Unii Lubelskiej i niewielkim kosztem dojazd do Fali, ZOO i Lunaparku stanąłby dla rowerzystów otworem.


3. Do poruszanego problemu z zakazem przejazdu w poprzek Al. Włókniarzy na wielu skrzyżowaniach (a może nawet i wszystkich) mam taką uwagę. Dam przykład skrzyżowania Al. Włókniarzy z Lutomierską. Gdyby ścieżka rowerowa zaczynała się od ul. Inowrocławskiej, a z drugiej strony od drogi dojazdowej do małego Tesco, nie byłoby problemu z ciągłym łamaniem przepisów ruchu drogowego.
Jeżeli ktoś uważa, że rowerzysta będzie co jakiś czas schodził z roweru i dalej go prowadził, bo projektant nigdy w życiu nie jeździł na rowerze (chyba, że wokół piaskownicy) to przy projektowaniu kolejnych ścieżek niech zasięgnie opinii od nas – praktyków.

Pozdrawiam.
Stepie.

sobota, 10 stycznia 2009

lu.lukasz - podziekowanie

Serdecznie dziękuję za nadesłany link do materiału z pańskiego portalu. Informacje były bardzo przydatne i pomocne.

z poważaniem,
student dziennikarstwa


p.s. Ciekawe zdjęcia na portalu. Abusrdalne, ale niestety prawdziwe. Trzymam za was kcuiki, żeby w końcu sprawy ruszyły do przodu. Sam lubię pojeździć w wolnym czasie.

Pozdrawiam.

środa, 7 stycznia 2009

lu.lukasz - Pytanie

witam,

jestem studentem jednej z lodzkich uczelni i na zaliczenie przedmiotu musze napisac artykul. Zdecydowalem sie napisac o problemach rowerzystow z lodzi.
Potrzebowalbym jednak wypowiedzi fachowca, ktory "siedzi" w tym temacie. Stąd moja goraca prosba. Jako tworca portalu rowerowalodz.pl maja panstwo duza wiedze w tej kwestii.
Gdy ktos moglby mi napisac pare slow o sytuacji, dzialaniu wladz. Potrzebuje opinii kogos kompetentnego, kto podpisze sie pod wypowiedzia swoim imieniem i nazwiskiem.

prosze o pomoc z gory dziekuje,
student dziennikarstwa


odpowiedź:

Re: pytanie - 7 stycznia 2009 21:21

Witam,
prosze o informacje co konkretnie potrzeb
ujesz, ale mysle, ze wiekszosc materiału znajduje sie na stronie http://www.rowerowalodz.pl .

Starałem sie opisac najwazniejsze rzeczy w batalii o drogi rowerowe.
w razie, bedziesz potrzebowal innych infomacji, daj znac- jutro spotykamy sie u wiceprezydenta Wojcieszka w sprawie Norm Rowerowych, to możemy zamienić słowo.

Pozdrawiam...

poniedziałek, 8 grudnia 2008

piotr - Fwd: "Rowerowe absurdy"

Witam serdecznie,

jak wielu z Łodzian jeżdzę do pracy rowerem, który jest najlepszym srodkiem komunikacji przy obecnej sytuacji anującej na drogach, ale to zupełnie inna bajka. Aby dostac się do pracy musze się przedostać przez centrum z Żubardzia dojeżdzam na Zarzew. Mam to szczeście ze od
niedawna wzdłóż al. Włókniarzy powstała ściezka rowerowa, ale mam wrażenie że została wybudowana beż jakiegokolwiek planu działania i projektu.

Pierwszy mankament to przede wszystkim niejednorodna nawierzchnia, raz asfaltowa raz z kostki brukowej. Osoba która projektuje ścieżkę rowerową i zakłąda ze bedzie ona wykonana z kostki z pewnościa nigdy nie jeździła po niej rowerem. Na temat kostki brukowej na ścieżkach
rowerowych juz nie raz wypowiadali się specjaliści, więc nie będę rozwijał tematu. Dodam tylko ze przy długiej jeździe po takiej nawierzchni nasz organizm narażony jest na szkodliwe drgania.

Kolejnym mankamentem na naszych ściezkach rowerowych są dojazdy do posesji wydzieleone na ścieżkach krawężnikami. Jadąc al. Włókniarzy przejeżdzam przez kilkanaście takich wjazdów, na szczescie ok 10 cm krawężniki zostały nieco zrównane z powierzchnią drogi, aczkolwiek dla
osoby poruszającej sie np kolarką, lub holenderką przejazd przez nie jest bardzo nieprzyjemny.

Na zakonczenie, ostatni absurd mianowicie, sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniach. Wszyscy widzimy ze jeżeli ścieżka rowerowa przebiega przez ulicę z regułu jest oddzielna sygnalizacja dla rowerzystów.
Super. Większośc z nich niestety uruchamiana jest przyciskiem i jest właczana na kilka sekund. Podczas gdy rowerzystom zapali sie już czerwone światło na równoległej jezdni dla samochodó nadal jest zielone. Rowerzysta który dojeżda do świateł, musi sie zatrzymać, nacisnąc przycisk, odczekać chwilę i jeżeli ma szczeście załapie sie jeszcze na "zielone", a jeżeli nie musi czekac kolejnych kilka minut.
Mam do przebycia codziennie ok 10 km, jeżeli sie załapie na "zieloną fale" podróż do pracy trwa ok 5 min krócej.
zastanawiam się, po co to komu? Przecież można zaprogramowac światła, tak aby ułatwiły rowerzystom przejazd a nie stały się przeszkoda na drodze.

Największym jednak absurdem i zarazem zagrożeniem dla rowerzystów jest ignorancja i nieuwaga kierowców, którzy notorycznie nie zważają na rowerzystów, zajeżdzaja i blokuja im drogę, jeżdzą bez wyobraźni i parkuja na ścieżkach rowerowych.

Pozdrawiam
Piotr ...

poniedziałek, 20 października 2008

mactrac - Fwd: Droga rowerowa w ulicy Strykowskiej



Zgodnie z umową przesyłam Panu odpowiedź z UMŁ którą otrzymałem, jak tylko "spłodzę" odpowiedź to też ją prześlę - jeśli ma Pan czas i ochotę to zapraszam do dyskusji z urzędnikiem. Moje pierwsze wrażenie po przeczytanym liście:

1) Pani Iwona. R. Zatorska-Sytyk nie była na wizji lokalnej a szkoda (mam zamiar na taką wizję lokalną ją zaprosić),

2) znaki ZAWSZE stoją tam gdzie powinny i ZAWSZE się znajdzie uzasadnienie dlaczego akurat tam (szczególnie pisane zza biurka a nie w terenie) ;-)


Mimo wszystko jestem mile zaskoczony, że ktoś w ogóle raczył mi odpowiedzieć choć: "że wśród wielu listów nadesłanych przez Pana = pocztą elektroniczną nie odnaleźliśmy korespondencji dotyczącej omawianego przypadku dotyczącego ulicy Strykowskiej" - tych listów tak naprawdę jest około 5-ciu i jak widac "uciekły" im te najstarsze ( z kwietnia). Zobaczymy co będzie dalej, postaram się odpowiedzieć w tym tygodniu na ten list i jak dam radę to postaram się zrobić więcej zdjęć. --
Maciej

Poniżej odpowiedź:

"ZDiT.RR 40120- 326 /2008 Łódź dnia 13.10.2008 r.

Pan Maciej ...
mactrac ...


Dotyczy: wyjaśniania w sprawie zamontowanego w ul. Strykowskiej znaku
drogowego C-13a (Koniec drogi rowerowej)


Nawiązując do treści listu nadesłanego pocztą elektroniczna w dniu 4 października br. dotyczącego ustawionego w ulicy Strykowskiej znaku uprzejmie wyjaśniam , że wśród wielu listów nadesłanych przez Pana pocztą elektroniczną nie odnaleźliśmy korespondencji dotyczącej omawianego przypadku dotyczącego ulicy Strykowskiej.

Wyjaśniamy ponadto:


1. Znak o którym mowa wskazany przy pomocy przesłanego zdjęcia zaliczany jest do znaków z grupy nakazu. Nie jest więc znakiem „zakazu jazdy rowerem”. Stosownie do treści Rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz.U. z dnia 12.10. 2002 r. Nr 170 poz. 1393) , znak o którym mowa (uwidoczniony na załączonym przez Pana zdjęciu ) wskazuje zakończenie wytyczonej drogi rowerowej po zachodniej stronie tej ulicy , która w rejonie pętli tramwajowej kończy się. Wbrew stwierdzeniu zawartym w liście nie zabrania on kontynuowania jazdy rowerem po drodze publicznej, jednakże w takiej sytuacji kierujący obowiązany jest stosować się do ogólnych przepisów Kodeksu Drogowego i wydanych na jego podstawie rozporządzeń .


2. Zakończenie drogi rowerowej prowadzonej na odcinku od ul. Inflanckiej do pętli tramwajowej przy ul. Strykowskiej usytuowanej po zachodniej stronie ulicy podyktowane było brakiem miejsca do dalszego jej prowadzenia. W tym przypadku przeszkodą jest pętla tramwajowa z peronami, działki prywatne, wąski chodnik o szerokości 1,0m. usytuowany na dalszym odcinku ul. Strykowskiej


3. W rejonie pętli tramwajowej droga rowerowa została przeniesiona na stronę wschodnią o czym świadczy oznakowanie poziome wykonane przy pomocy znaków P-11 usytuowanych w jezdniach ul. Strykowskiej.


4. Z uwagi na:

• Przeniesienie drogi rowerowej na wschodnią stronę ulicy Strykowskiej

• Duże zagrożenie bezpieczeństwa ruchu rowerowego przez jadące tą ulicą pojazdy wielkogabarytowe, wprowadzono „zakaz ruchu rowerowego” przy pomocy znaku zakazu B-9 (zakaz wjazdu rowerów- znak dodatkowy ustawiony w innym miejscu ). Zakaz ten zgodnie z obowiązującym prawem dotyczy drogi na której został ustawiony, za wyjątkiem sytuacji w których wprowadzono inne dodatkowe zasady organizacji ruchu. Znak został ustawiony w pewnym oddaleniu od drogi rowerowej tj w miejscu w którym rowerzysta widząc znak (a więc brak możliwości kontynuowania jazdy po zachodniej stronie ulicy, powinien skorzystać z wytyczonej drogi rowerowej przeprowadzającej go na drugą stronę ulicy .

5. Reasumując ustawienie znaku o którym mowa w liście i uwidocznionym na przesłany zdjęciu jest merytorycznie i technicznie uzasadnione.


Informując o powyższym dziękujemy za zainteresowanie się problematyką ruchu rowerowego


Z-ca Dyrektora
ds. inwestycji oraz zarządzania ruchem
i Transportem
Iwona. R. Zatorska-Sytyk

Do wiadomości:

Pani Maria Maciaszczyk
Dyrektor Gabinetu
Prezydenta Miasta Łodzi
gabinet.prezydenta@uml.lodz.pl

piątek, 17 października 2008

Malgosia - dojazd do centrum

Witam,

jestem w gronie tych szczesliwcow, ktorzy moga bezpiecznie i przyjemnie dojechac do centrum
z osiedla Retkinia.

Odkad oddano do uzytku sciezke laczaca Retkinie i centrum (okolice Centralu), przesiadlam sie na rower i codziennie dojezdzam nim do pracy.

Moi koledzy i koleaznki z pracy szczerze mi zazdroszcza, a mi jest przykro, ze musza korzystac z komunikacji miejskiej (ktora bardzo czesto zawodzi) albo stoja w korkach jadac wlasnymi samochodami.

Czy jest szansa, zeby wszystkie lodzkie osiedla (szczegolnie Dabrowa i Chojny) mialy sciezki prowadzace do centrum miasta ?


pozdrawiam goraco !
Malgosia

środa, 8 października 2008

piotr - Pozdrowerek!

Witam!

Może się do czegoś przydam. Co prawda do pracy nie mogę jeździć rowerem, ale po...

Zapraszam na http://piotrkolenda.blog.onet.pl

Pozdrowerek!

sobota, 4 października 2008

Becik - korespondencja ze ZDiT

Witam,
Przesłałem mejla do ZDiT w sprawie ścieżki rowerowej i zgodnie z życzeniem Patrycji W. przesyłam tą korespondencję ...

"Witam,
> Nie da się nie zauważyć pozytywnego działania ZDiT w zwiększeniu
> liczby ścieżek rowerowych i podniesieniu jakości tych, które już
> istnieją. Myślę, że większość Łodzian uważa podobnie do mnie, że są to
> bardzo dobre dążenia, Państwa instytucji, do poprawy wizerunku miasta
> i usprawnienia komunikacji.
>
> Jako użytkownik tych ścieżek pozwolę sobie zauważyć jeden problem.
> Otóż nowo powstała ścieżka wzdłuż ulicy Zachodniej na odcinku pomiędzy
> ulicami Limanowskiego a Lutomierską (bliżej ulicy Limanowskiego) jest
> bardzo często blokowana przez zaparkowane na niej samochody.
> Zainstalowanie w rozsądnych miejscach słupków powinno być dobrym
> rozwiązaniem.
> Serdecznie pozdrawiam"


ZDIT odpisał:

Szanowny Panie
widzimy ten problem, tak jak inne miejsca w Łodzi, gdzie samochody blokują drogi rowerowe.
W tym przypadku zastanawiamy się, czy częstsze kontrole ze strony Straży Miejskiej nie wystarczą. Jeśli nie to będziemy próbowac innego rozwiązania,

z poważaniem
Sławomir Kaźmierczak
Zarząd Dróg i Transportu

Pozdrawiam

mactrac - To znowu ja ;-) czas się przypomnieć UM, ZDiT

Nie ma sprawy, listy do UM będę przesyłał też do Pana. Ciąg dalszy twórczości dzisiejszej, nie dotyczy to co prawda rowerzystów (choć właściwie trochę też) ale jest opisem czegoś co zaczynam nazywać: <>:

"Witam. Mam pytanie dotyczące długości trwania światła zielonego na przejściu dla pieszych, czy jest określone w przepisach ile musi trwać zielone światło dla pieszych na przejściu czy ustala się to doświadczalnie ewentualnie a`priori (ale wtedy na jakiej podstawie), problem dotyczy przejścia przez ul. Piłsudzkiego przy Real-u (ale to przejście bez przystanku za wjazdem do Real), tam czas trwania zielonego dla pieszych jest tak krótki, że idąc normalnym krokiem nie daję rady przejść jednego pasma jezdni na zielonym - czerwone włącza mi się tuż pod koniec przejścia. Ostatnio zauważam ten problem na różnych nowo przebudowywanych skrzyżowaniach, zielone dla pieszych jest robione coraz krótsze a samochody obok i tak stoją na czerwonym, przy okazji: bez sensu jest montowanie przycisków do wzbudzenia świateł na przejściu jak samochody obok (na przekraczanej ulicy) muszą i tak stać bo ulica wzdłuż przejścia ma zielone - takie przyciski sprawdzają się na samodzielnym przejściu dla pieszych (bez ulicy wzdłuż przejścia). Mam nadzieję, że tym razem problemem szybciej się ktoś zajmie (bo poprzedni zgłoszony przeze mnie problem pozostał bez echa)."
--
Maciej

mactrac - To znowu ja ;-) czas się przypomnieć UM, ZDiT

Witam,

przesyłam Panu list który wysłałem dziś do Urzędu Miasta a który dotyczy sprawy poruszonej przeze mnie 17 kwietnia tego roku (znak przy ścieżce przy Strykowskiej który nadal tam jest - zaczynam rozważać pomysł przekręcenia tego znaku, tylko że to samowolka i wandalizm ale jak urzędasy po prawie pół roku nie potrafią nawet odpowiedzieć na list to ...!):
"17 kwietnia tego roku napisałem do Państwa mail, sygnalizując potrzebę usunięcia bezsensownego znaku (zakaz jazdy rowerem) stojącego przy ścieżce rowerowej wzdłuż ul.Strykowskiej(załączam zdjęcie). Do dnia dzisiejszego NIE otrzymałem ŻADNEJ odpowiedzi (nie licząc automatycznej: To jest potwierdzenie dostarczenia do serwera pocztowego Urzędu Miasta Łodzi wiadomości wysłanej z adresu (...) - czyli list do Państwa dotarł!). Na dodatek na przełomie września/października sprawdziłem osobiście czy znak stoi nadal - niestety stoi! Ile czasu może zająć urzędnikowi odpowiedzialnemu za drogi i ścieżki w tym rejonie sprawdzenie
czy ten znak ma uzasadnienie (przypominam, że ścieżka biegnie dalej do/i przez przejazd przez Strykowską - sens tego znaku jest obecnie zerowy - to tak jakby w połowie drogi ot tak postawić zakaz ruchu). Ile czasu musi upłynąć żeby została podjęta decyzja o usunięciu tego znaku, lub jeśli ten znak ma jakieś uzasadnienie to wypadałoby odpowiedzieć na mój list, podając to uzasadnienie. W dobie internetu, komórek szybkość podejmowania decyzji
przez Państwa urzędy pasuje raczej do XIX wieku, a tak przy okazji miło byłoby wiedzieć, że urzędnicy (opłacani z moich podatków) zajmują się czymś pożytecznym bo jak na razie to mam dziwne wrażenie, że nawał zajęć -nie pozwalających zająć się tak błahą sprawą- nie ma za wiele wspólnego z pracą.


Dziękuję i pozdrawiam


Ps. A tak przy okazji może ktoś kto podejmuje decyzje o tym gdzie i jakie znaki mają być postawione lub zastąpione nowymi zacząłby przestrzegać przepisów - w Łodzi obecnie jest pełno miejsc gdzie stoją znaki "zakaz ruchu" (takie białe kółko z czerwoną obwódką) a powinny stać "zakazy wjazdu" (czerwone kółko z białą kreską poziomo) - to nie są te same znaki i mają
różne znaczenie , potem oficjalnie narzeka się, że kierowcy nie zwracają uwagi na znaki jak takimi właśnie działaniami uczy się ich, że znaki są stawiane "na odwal się" i bez sensu."
Cieszę się, że Pańskie działania powodują jakąś reakcję - z ciekawością przeczytałem relację z wizji lokalnej w wykonaniu urzędników: <<04.05.2008>>
Powodzenia w dalszych działaniach, w przyszłości w miarę czasu i możliwości będę starał się podsyłać Panu zdjęcia wpadek urzędniczych w temacie ścieżek i nie tylko (oczywiście będę też wysyłał je do UM i ZDiT) - jeśli ma Pan adres e-poczty kogoś kto jest odpowiedzialny za ścieżki w Łodzi to poproszę, będę wtedy wysyłał od razu do dobrej osoby. Wiem, że może to dziwne ale robię się powoli przeciwnikiem ścieżek rowerowych (przynajmniej w ich dotychczasowym wykonaniu) - nie cierpię podejścia : lepiej byle co, byle by było - wolę : albo dobre albo wcale. ;-)
Ps.Oczywiście jak spotkam jakieś dobre przykłady to też je uwiecznię i
prześlę, a przy okazji w małym miasteczku Wągrowiec niedaleko Poznania
spotkałem przy zakładzie pracy fenomenalny stojak dla rowerów (fakt, że
"wyrwikółko" ale pod dachem i na terenie firmy - przesyłam zdjęcia.



--
Maciej

niedziela, 28 września 2008

Janusz - Parkingi dla rowerów

Witam serdecznie ...

W niedalekiej przyszłości, stanę się osobą dojeżdżającą do Łodzi pociągiem ...
Do tej pory temat mnie nie dotyczył, jeździłem samochodem ...

Natomiast teraz przesiadka na rower będzie środkiem szybkiego wydostania się z Fabrycznego w kierunku Mickiewicza ... dojazd 57 jest bez sensu ze wzgledu na korki na Kilinskiego... w innych kierunkach też nie jest lepiej.

Wszystko jest fajnie za wyjątkiem jednej rzeczy ... możliwości pozostawienia roweru na Dworcu ...

Czegoś takiego jak parking dla rowerów (strzeżony całodobowy nie ma).
Jeśli jest to bede wdzieczny za informacje :)

Także rzucam pomysł ... może da się w tej kwestii zadziałać... tak by przy dworcach (Fabryczna, Widzew, Kaliski) powstał jakiś ogrodzony teren, tak by można było be strachu pozostawić rower przez 24h, za jakąś sensowną miesieczną opłatą. Skorzystali by na tym i dojeżdzający do Łodzi i dojeżdżający z Łodzi... takie mam wrażenie

( Przykład z Żyrardowa:
http://www.zyrardow.pl/index.php?strona=16&wiecej=1729 )

Pozdrawiam serdecznie
Janusz

poniedziałek, 22 września 2008

Michał - niebezpieczne miejsca na ścieżce przy al. Mickiewicza

witam

uzbierało mi się kilka przemyśleń odnośnie ścieżki rowerowej biegnącej wzdłuż al Mickiewicza. Chodzi dokładniej o 2 dość niebezpieczne miejsca, zwłaszcza w przypadku jechania w kierunku dworca Kaliskiego

a) w okolicach McDonalda w nawierzchni znajdują się bodajże 3 niewysokie szerokie słupki, mające zapobiec wjeżdżaniu samochodem. Kłopot w tym że są one w zasadzie tej samej barwy co szara nawierzchnia z kostki, w związku z czym wjechanie w nie zwłaszcza po zmroku jest dość prawdopodobne. Oświetlenie w tym miejscu niby jest dobre, ale przy jechaniu od Kościuszki w kierunku Żeromskiego słupki te się dość mocno zlewają z podłożem - zresztą najlepiej sami sprawdźcie. Skoro już tam muszą być, może wystarczyłoby pomalować je na jakiś odcinający się kolor, np w żółto-czarne pasy

b) jadąc tą samą ścieżką parę metrów dalej dojeżdżamy do Żeromskiego. Sygnalizacja, coprawda na przycisk, ale jest. Problem natomiast występuje w nocy, gdy sygnalizacja jest wyłączona, a pierwszeństwo mają auta jadące Żeromskiego. Jadąc w wymienionym kierunku nie sposób przeciąć wschodniej nitki Żeromskiego będąc pewnym że nic nią nie jedzie - widoczność jest praktycznie żadna (może coś się ostanio tam zmieniło, bo od czasu gdy jechałem tą stroną w nocy minął już jakiś czas gdyż od tego czasu zawsze jeżdżę drugą stroną Mickiewicza, ale raczej nie wydaje mi się). Włączenie sygnalizacji na całą dobę jest chyba niewykonalne, rozwiązaniem może więc by było ustawienie lustra pomiędzy wschodnią nitką Żeromskiego a torowiskiem (od tej strony widoczność jest w porządku)

Tyle z refleksji na dzisiaj

Pozdrawiam

MIchał...

sobota, 30 sierpnia 2008

mactrac - Rowerem po ścieżce: wolno, jeszcze wolniej...

Witam.

Dopiero teraz sobie przeczytałem wypowiedź Pani Rzecznik i dochodzę do wniosku, że problemy ze ścieżkami rowerowymi (krawężniki, łuki, piesi itp.) są właśnie wynikiem takiego myślenia:

"Równie ważną sprawą jest umiejętność prawidłowego poruszania się rowerem po ścieżkach rowerowych. Z tym akurat chyba nie ma kłopotów?
- Są. Rowerzyści lekceważą na przykład zasadę, że na ścieżkach muszą jeździć prawą stroną, a nie środkiem. Nie stosują się do przepisu, że i na tym pasie powinni wyprzedzać z lewej strony, a nie z prawej. I jeszcze kwestia prędkości: też z nią przesadzają. Zwłaszcza że ścieżki często są połączone z chodnikami dla pieszych.

Są jakieś przepisy mówiące o dozwolonej prędkości roweru?

- Nie ma.

To skąd wiadomo, że prędkość jest za duża?

- Kodeks mówi o prędkości bezpiecznej.

Czyli jakiej?

- Trudną ją określić. Bezpieczna prędkość musi być dostosowana do panujących warunków. To taka, która nie zagraża innym rowerzystom poruszającym się po ścieżkach oraz pieszym idącym obok."

Czyli jako rowerzysta mam poruszać się WOLNO i ostrożnie bo może zrobię komuś krzywdę - przecież to bezsens. Czy na jakiejkolwiek drodze jest ograniczona prędkość tylko dlatego, że obok jest chodnik? Może dlatego ścieżki są robione tak niedbale bo uważa się że rowerzyści jeżdżą wolno? Po ulicy jestem w stanie bez problemów (i bez zbytniego wysiłku) jechać ze stałą prędkością w granicach 30-35 km/h a na ścieżce maksymalnie da się pojechać 20-25 km/h (ostatnio to testowałem w Wiśniowej Górze - chwała za ścieżkę ale tak wykonana: zwężenia z zakazem ruchu rowerów, progi/krawężniki przy poprzecznych ulicach itp. to już lepiej żeby jej wcale nie było). To właśnie powoduje, że zaczynam być przeciwnikiem budowania ścieżek dla rowerów, jak mam mieć takie byle co to wolę nie mieć wcale ;-) A przy okazji: jadąc obok ścieżki łamię przepisy i ryzykuję mandat a jadąc po takiej ścieżce pseudorowerowej (jak ta w Wiśniowej) też łamię przepisy (albo muszę schodzić z roweru) i jeszcze na dodatek jadę wolniej niż normalnie (a w/g Pani rzecznik powinienem jeszcze wolniej), to tak właściwie co lepsze? mandat za nie jechanie ścieżką czy mandat za jechanie ścieżką ;-)? Może przeklasyfikowanie ścieżek z części "chodnikowej" na "drogową" część drogi coś zmieni? Powodzenia.
Ps. W najbliższym czasie mam zamiar znowu ruszyć po łódzkich śmieszkach i dorzucić parę fotek do kolekcji, przy okazji sprawdzę czy zdjęto znak (ul.Strykowska) o którym pisałem do Urzędu Miasta-jak na razie zero odpowiedzi na mail. Pozdrawiam.
--

Maciej...